Tory są, pociągów brak. Nowa Wieś Grodziska walczy o przystanek kolejowy

Tory są, pociągów brak. Nowa Wieś Grodziska walczy o przystanek kolejowy

  • 22 stycznia, 2026
  • 0 komentarzy

„Stacja Nowa Wieś Grodziska żąda dostępu do morza” – to hasło brzmi prowokacyjnie, ale w rzeczywistości kryje się za nim bardzo przyziemny i poważny problem. Chodzi o brak realnych możliwości przemieszczania się dla mieszkańców kilku miejscowości na pograniczu trzech powiatów Dolnego Śląska.

– „Nasze “żądanie” dostępu do morza jest w rzeczywistości krzykiem rozpaczy do urzędników, by wreszcie dostrzegli i rozwiązali trwający od lat problem wykluczenia komunikacyjnego co najmniej 2 tysięcy ludzi, mieszkających w Nowej Wsi Grodziskiej, Czaplach, Skorzynicach i okolicach” – mówi Przemysław Jermaczek, inicjator akcji społecznej „Stacja Nowa Wieś Grodziska żąda dostępu do morza. Pociągiem” oraz twórca strony internetowej mychcemypociagi.pl w rozmowie z Redakcją Legnica Nasze Miasto.

Przemysław Jermaczek od lat fascynuje się koleją i doskonale orientuje się w temacie połączeń kolejowych.

– „Mąż jest absolutnie zafascynowany kolejnictwem. Wie o połączeniach kolejowych chyba wszystko” – śmieje się jego żona, Justyna Jermaczek.

Choć mogłoby się wydawać, że Nowa Wieś Grodziska to ich rodzinne miejsce, w rzeczywistości na co dzień mieszkają ponad 30 kilometrów dalej – w okolicach Wlenia. Rok temu kupili jednak w Nowej Wsi Grodziskiej niewielki dom do generalnego remontu.

– „Oczywiście od PKP i znajdujący się blisko torów, zgodnie z pasją męża” – dodaje pani Justyna.

Małżeństwo planuje uruchomić tu winiarnię. Region sprzyja uprawie winorośli, a w okolicy działa już kilka prężnych winnic. Remont domu sprawił, że od niemal roku niemal codziennie bywają w Nowej Wsi Grodziskiej. I właśnie wtedy Przemysław Jermaczek uświadomił sobie skalę lokalnego problemu.

Tory są, pociągów nie ma

Jeszcze do początku lat 90. XX wieku przez Nową Wieś Grodziską oraz pobliskie Czaple i Skorzynice przebiegały ważne linie kolejowe. Dziś tory nadal istnieją, lecz są nieużywane i porośnięte roślinnością, a mieszkańcy mają ogromne trudności z dotarciem gdziekolwiek.

– „Nie robię tego dla siebie. Ja przemieszczam się autem, nie mieszkam tutaj. Do siedziby swojej firmy dojadę samochodem. Natomiast myślę o tutejszych mieszkańcach, którzy są całkowicie wykluczeni komunikacyjnie. Nie daje mi to spokoju. Jeśli ktoś nie posiada tutaj własnego środka transportu, to nie dojedzie stąd prawie nigdzie. Nowa Wieś Grodziska, podobnie jak pobliskie Czaple czy Skorzynice, leży bowiem na granicy trzech powiatów: Złotoryjskiego, Lwóweckiego i Bolesławieckiego. Między tymi powiatami od lat brakuje współpracy komunikacyjnej, przez co np. mieszkańcy Nowej Wsi Grodziskiej nie mogą dojechać lokalnymi autobusami nawet do oddalonego o zaledwie 13 km Lwówka Śląskiego czy na pobliski Zamek Grodziec, ponieważ autobusy dojeżdżają tylko do granic powiatu, a Lwówek Śląski i Grodziec są na terenie różnych powiatów. Pociągi od początku lat 90. ub. wieku tędy nie kursują, zimą okoliczne, górskie drogi skuwają śniegi i lody. Jak więc np. starsze osoby czy samotne matki, które nie mają aut, mają dostać się do lekarza, apteki, zrobić zakupy czy dostać się do urzędu, by załatwić sprawę? O wyjazdach na wakacje nawet nie wspomnę. By dostać się stąd np. nad oddalony o 400 km Bałtyk pociągiem (autem jedzie się 4 godziny), trzeba przesiadać się wiele razy i liczyć z podróżą, która trwa co najmniej kilkanaście godzin” – tłumaczy Jermaczek w rozmowie z Redakcją Legnica Nasze Miasto.

Nadzieja i… rozczarowanie

Światełko w tunelu pojawiło się w momencie, gdy Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego zaczął intensywnie zapowiadać reaktywację nieczynnych linii kolejowych, w tym trasy Jerzmanice Zdrój – Lwówek Śląski, przebiegającej przez Nową Wieś Grodziską.

– „Dostrzegłem w tym nadzieję, że ludzie z Nowej Wsi Grodziskiej i pobliskich miejscowości przestaną się wreszcie borykać z problemem wykluczenia komunikacyjnego. Fakt, te dawne stacje leżą na uboczach, tuż przy nich nie ma zbyt wielu domostw. Ale już w promieniu 2-3 km żyje tu co najmniej 2 tys. ludzi! W dodatku, zaledwie kilometr od stacji Nowa Wieś Grodziska, powstaje tzw. cyklostrada, czyli autostrada dla rowerzystów. Co więcej, tuż przed dawną stacją w Nowej Wsi Grodziskiej jest przystanek autobusowy, jest tu też wystarczająco dużo miejsca, by zrobić parkingi, na których ludzie mogliby zostawiać auta i jechać dalej pociągami. To miejsce naprawdę ma solidny potencjał na lokalne centrum przesiadkowe” – przekonuje w rozmowie z Redakcją Legnica Nasze Miasto.

Odpowiedź Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei ostudziła jednak ten entuzjazm. Owszem, infrastruktura kolejowa ma zostać odtworzona, ale… nie przewidziano przystanku w Nowej Wsi Grodziskiej.

– „Żeby było jasne, jestem pod wrażeniem działań Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, jeśli chodzi o reaktywację linii kolejowych w naszym województwie. W naszej części Europy nie ma chyba regionu, w którym tak aktywnie przywracano by dawne szlaki kolejowe. Wielki szacunek za to. Szkoda tylko, że przy okazji zapomniano o mieszkańcach regionów, którzy są wykluczeni komunikacyjnie. W przypadku Nowej Wsi Grodziskiej dziwi to tym bardziej, że tu pociągi, zgodnie z projektem, będą mieć tzw. “mijankę” więc i tak będą się tutaj zatrzymywać. Jaki jest więc problem, by mogły “przy okazji” zabierać pasażerów?” – pyta inicjator akcji.

„Nad morze jak na koniec świata”

Hasło kampanii, choć brzmi żartobliwie, ma podkreślać absurd sytuacji.

– „Slogan “Żądamy dostępu do morza” nie jest nowy, ale w przypadku planów Urzędu Marszałkowskiego i sytuacji mieszkańców Nowej Wsi Grodziskiej nabiera aktualności. Będą tędy jeździć bowiem pociągi, na które ludzie będą mogli jedynie popatrzeć. I choć mają tory “pod nosem”, to bez samochodu nadal nie będą mogli nigdzie się stąd ruszyć. Nadal będą mieć problem by dojechać do Jeleniej Góry czy Wrocławia, a wyprawa nad Bałtyk czy w Tatry wciąż będzie dla nich niczym podróż na drugi koniec świata” – mówią Justyna i Przemysław Jermaczek w rozmowie z Redakcją Legnica Nasze Miasto.

Mieszkańcy regionu chętnie popierają inicjatywę.

– „Mój tato pracował na kolei. Urodziłem się tu na początku lat 90. Dokładnie wtedy, kiedy pociągi przestały zatrzymywać się w Nowej Wsi Grodziskiej. Nie pamiętam więc czasów, kiedy kursowały, ale wiem jedno: powinny jak najszybciej wrócić, żeby okoliczni mieszkańcy nie byli już dłużej wykluczeni komunikacyjnie” – mówi pan Michał, mieszkaniec dawnego budynku stacji PKP w Nowej Wsi Grodziskiej.

Akcja społeczna trwa, a jej autorzy liczą, że głos mieszkańców zostanie wreszcie usłyszany – zanim pociągi znów zaczną tu przejeżdżać, ale bez zatrzymywania się.

WN
Na podstawie Legnica Nasze Miasto

Powiązane posty

Porozmawiajmy o budżecie

Porozmawiajmy o budżecie

Miasto Złotoryja zaprasza do dyskusji i dialogu w sprawie przedsięwzięć obywatelskich   Miasto Złotoryja przeznaczy w tym roku 100 000 zł na…
Alfred Michler z tytułem honorowego

Alfred Michler z tytułem honorowego

Złotoryjska rada miejska w pełnym składzie i jednomyślnie nadała prestiżowy tytuł złotoryjskiemu pedagogowi, historykowi i społecznikowi. Uroczyste wręczenie wyróżnienia w ratuszu…
Bieg Ekstremalny – akcja charytatywna dla Piotrusia Szliwy

Bieg Ekstremalny – akcja charytatywna dla Piotrusia Szliwy

Bieg ekstremalny to coś więcej niż sport. To metafora życia – z jego wzlotami, upadkami, momentami zwątpienia i chwilami triumfu. Właśnie…