
Złotoryjski Policjant na Sądowej Ławie: Brutalność, Miłosne Skandale i Nadużycia Policjanta
- 28 marca, 2025
- 1 Comment
Przed Sądem Rejonowym w Złotoryi rozpoczął się proces byłego funkcjonariusza policji, Jakuba B. W 2013 roku był uznawany za jedną z czołowych postaci w dolnośląskim garnizonie, wyróżniając się jako część najlepszego patrolu w regionie. Reprezentował województwo na krajowych zawodach policyjnych w Słupsku. Teraz, dwanaście lat później, stanął przed sądem oskarżony o przekroczenie uprawnień, zaniedbanie obowiązków, pobicie zatrzymanego oraz nieprawidłowe obchodzenie się z bronią. W jego sprawie toczy się postępowanie dyscyplinarne, które może zakończyć się usunięciem ze służby.

Zarzuty wobec Jakuba B.
Prokuratura Rejonowa w Jaworze sformułowała cztery zarzuty dotyczące nadużycia uprawnień przez byłego funkcjonariusza. Wszystkie kwalifikowane są na podstawie artykułu 231 Kodeksu karnego, co oznacza, że Jakubowi B. grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat.
Pierwszy zarzut dotyczy wydarzeń z lutego 2024 roku. W trakcie nocnego patrolu, po pościgu w rejonie Sępowa, policjanci zatrzymali kierowcę prowadącego pojazd pod wpływem metamfetaminy, który dodatkowo miał cofnięte uprawnienia. Podczas interwencji Jakub B. kilkukrotnie uderzył zatrzymanego pięścią w twarz, a następnie wykonał jego zdjęcie telefonem i przesłał je przez komunikator internetowy swojej kochance. W wiadomości, w ironiczny sposób, sugerował jej, że zatrzymany był jej dostawcą narkotyków. Kobieta zaprzeczyła jakimkolwiek związkom z narkotykami i podkreślała, że znała zatrzymanego jedynie z dawnych lat szkolnych, ale od lat nie mieli kontaktu.
Drugi zarzut odnosi się do okresu od listopada 2023 do kwietnia 2024 roku. W tym czasie Jakub B. miał wielokrotnie bezprawnie fotografować zatrzymanych i przesyłać zdjęcia tej samej kobiecie, dołączając do nich obraźliwe komentarze, w tym m.in. określając jednego z zatrzymanych jako „jeńca”. Była partnerka oskarżonego zeznała, że często relacjonował jej kulisy swojej służby, choć nie powinna mieć dostępu do takich informacji.
Trzecia sprawa dotyczy regularnego opuszczania posterunku bez zgody przełożonych. W czasie dyżurów Jakub B. spotykał się ze swoją kochanką, używając do tego celu radiowozu. Wizyty odbywały się w jej miejscu pracy, domu oraz na ustronnych parkingach. W tym czasie jego partner patrolowy pozostawał w pojeździe, czekając na powrót kolegi. Według ustaleń śledczych takie sytuacje miały miejsce nawet kilkadziesiąt razy, a oskarżony w tych chwilach był odłączony od systemu komunikacyjnego policji.
Czwarty zarzut dotyczy nieodpowiedzialnego obchodzenia się z bronią służbową. W czasie jednej z wizyt u kochanki, zdjął pas z pistoletem i pozostawił go na kanapie. W innym przypadku, podczas przebywania w aucie, podał kobiecie broń, pokazując jej naboje. Takie działania stanowią poważne naruszenie zasad obowiązujących w policji.
Obrona i reakcje społeczne
Jakub B. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień do czasu zakończenia przesłuchań świadków. Z pytań zadawanych przez jego adwokata można wnioskować, że obrona będzie przekonywać, że padł ofiarą zemsty byłej partnerki.
Z ich związkiem miała się wiązać burzliwa historia. Kobieta miała uwierzyć w zapewnienia Jakuba B. o rozwodzie, ale gdy coraz bardziej się oddalali, zdecydowała się zakończyć relację. Po rozstaniu policjant zaczął ją nachodzić, a nawet karać mandatami za drobne wykroczenia drogowe. W obawie przed eskalacją sytuacji zgłosiła sprawę do prokuratury, co uruchomiło dalsze dochodzenie w sprawie Jakuba B.
W Złotoryi oskarżony zyskał przydomek „szeryfa”, ponieważ był znany z bezwzględnego stylu działania. Jego nazwisko już wcześniej pojawiało się w kontekście kontrowersyjnych interwencji, w tym jednej z września 2023 roku, gdy użył gazu wobec domowników wezwanych do zakłócenia ciszy nocnej i wyprowadził z mieszkania kobietę, która miała odsłonięty biust. Wtedy uniknął konsekwencji, jednak obecne zarzuty mogą zakończyć jego karierę w policji.
Postępowanie sądowe trwa, a Jakub B. pozostaje zawieszony w czynnościach. Wewnętrzna kontrola policji może doprowadzić do jego wydalenia ze służby.
Proces będzie kontynuowany w kolejnych tygodniach.
GZ
fot. tuLegnica.pl
dzieje sie w naszej ZLOTEJ miescinie same sensacje